piątek, 29 lipca 2016

Prolog

~ Hermiona, zaraz naprawdę spóźnimy się ta te eliksiry ~ wysyczał Ron ~ Przestań czytać tą dupną Numerologię!
Dziewczyna przewróciła oczami. Ronald był jej przyjacielem, ale powoli wyprowadzał ją z równowagi. Jego rozmnażająca się jak króliki rodzina, zresztą też. Ostatnio siedziała w pokoju wspólnym czytając podręcznik do Zielarstwa, gdy nagle poczuła dziwne pieczenie na plecach. Okazało się, że Fred podpalił jej włosy. Musiała je ściąć, ponieważ końcówki były kompletnie zwęglone. Teraz jej piękne fale sięgały zaledwie do ramion. George z równym zapałem utrudniał jej życie. Niedawno spóźniła się na Transmutację, ponieważ George zamknął ją w jakieś niewidzialnej klatce. Bądź co bądź, panna Granger miała serdecznie dość rodziny Weasley' ów .
~ Dzięki numerologii można dowiedzieć się wielu przydatnych rzeczy. ~ odpowiedziała lekko rozdrażniona ~ Na przykład mogę rozszyfrować twoją liczbę na podstawie twojej daty urodzenia.
Ron prychnął, po czym szybko zmienił temat.
~ Na cholerę Ci tyle przedmiotów, ja ledwo wyrabiam się z eliksirami u profesora Szajbusa Snape'a ~ zaczął~ A na dodatek jeśli nie pójdziemy tam teraz, dostaniemy dożywotni szlaban, ważny nawet po ukończeniu szkoły. Więc czy masz ochotę czyścić kociołki do końca życia? 
~ Dobrze, chodźmy ~ westchnęła. A miała jeszcze tyle woluminów do przerobienia. Niestety, eliksiry wzywają.
Hogwart latem prezentował się na prawdę cudownie. Promienie słońca skąpały zamek w złotym blasku, a temperatura biła wszelkie ustanowione do tej pory rekordy. Z tego powodu, pozwolono uczniom chodzić bez czarnych szat, by nie uprażyli się w tym gorącu. Jedynym chłodnym miejscem w całej szkole były lochy. Profesor nietoperz siedział dumnie w swoim ciemnym, zimowym płaszczu. Czy on nie poci się w taki upał? Czy on w ogóle jest człowiekiem? 
Kiedy Ron i Hermiona weszli do sali Harry już tam był. Wybraniec , również umierał z powodu temperatury. Wyglądał na bardziej martwego, niż jego rodzice. 
~ Ta okropna Angelina kazała nam latać po boisku przez całe dwie godziny ~ poskarżył się Potter ~ Czy ona jest nienormalna?
Harry dalej użalał się nad swoim losem i gdyby tylko mógł, rzuciłby na Angelinę wszystkie najokropniejsze klątwy jakie tylko zna. Chłopiec, który przeżył, nie przewidział jednak, że Snape bacznie przysłuchuje się ich rozmowie. Po chwili podszedł do stolika trójki Gryfonów :
~ Minus dziesięć punktów dla Gryffindoru za obrażanie kolegów ~ wycedził przez zaciśnięte zęby i odszedł w swoją stronę, pozostawiając Harrego w jeszcze gorszym nastroju.
Lekcja Eliksirów dłużyła się niemiłosiernie. Żeby jeszcze bardziej zepsuć wszystkim dzień, Snape przyznał Malfoy'owi  dwadzieścia punktów za to, że istnieje. Cholerny Malfoy. Hermiona nienawidziła go całym sercem od ich pierwszego spotkania. Draco był arogancki i uważał się za lepszego od niej. Malfoy może i miał podobne oceny do Hermiony, ale nikt nie jest mądrzejszy od niej. Po dwóch godzinach katorgi Snape oznajmił, że lekcja skończyła się. Potem czekała ich Transmutacja, zielarstwo, historia magii i obrona przed czarną magią. To był na prawdę paskudny dzień.
  ***
Hej <3 Tak, to znowu ja. Wróciłam. Zrozumiałam, że nie umiem żyć bez pisania. Oto prolog. Liczę na komentarze :D